Pisze bo już dłużej nie daje rady,nie wiem co mam dalej robić jak dalej żyć.Nawet nie jestem pewna jak to wszystko opisać żeby ktoś mógł mnie zrozumieć(tak bardzo potrzebuje kogoś kto mnie zrozumie),nie będę wszystkiego opisywać bo to pewnie by było za dużo. Mąż zmarł w lutym 2011. chorował pięć Krzepi jak cukier, choć opowiedziana w nim historia wcale słodka nie jest. Bawi, choć teoretycznie nie ma w nim nic śmiesznego. Wzrusza, ale bez melodramatycznej taniochy. Film z Polski, a zrozumieją go na całym świecie. Główny bohater Mateusz cierpi na rozległe porażenie mózgowe. Nie mówi, nie chodzi, nie można się z nim 15999 wyświetleń. salatkazmakreli. Jestem po studiach. Rodzice traktują mnie jak zło bo nie mogę znaleźć pracy. Atmosfera w domu jest nie do zniesienia. Mam myśli samobójcze. Chcą dobrze dziecko interna ciąża test ciążowy antykoncepcja hormonalna endokrynologia ginekologia cykl miesiączkowy badanie krwi badanie hormonów tarczycy. Nic mi sie nie chce, nie mam ochoty wychodzic z domu, chodzic do tej całej szkoły.. Po prostu nic bym nie robiła. i nie robie. Bo to nie ma sensu, Po prostu nic już nawet nie czuje. Nie wiem jak to się wszystko stało, nie mam już siły . Z młodej, przepięknej, zgrabnej dziewczyny stałam się wrakiem człowieka. Mam bulimię, przytyłam 30 kg, nie umiem sobie pomóc Rafał jednak nie stawił się na sali. Nie było jak. Wtedy sąd ubezwłasnowolnił chłopca. - Powiedziałam wtedy na sali, że syn nie chodzi, nie widzi, nie mówi. A do ojca Rafała powiedziałam: "Jak nie chce pan na niego płacić, to niech go pan wyśle do pracy". Nie chciałam go nazywać mężem. Nie po tym, jak od nas odszedł RRSO 11,56% 1. Szybka decyzja kredytowa - wstępna informacja nawet w 15 minut! Zrób z ratami jesienne porządki. Sprawdź czy możesz płacić mniej. Prowizja 0% 1. RRSO 12,54 2. Wysoka kwota kredytu – nawet 200 000 zł. Długi okres spłaty – do 10 lat. RRSO 12,57%. roku temu. Nie mogę się pozbierać - często myślę, że może lepiej odejść i przestać cierpieć. Nie mam z kim o tym porozmawiać :(Mam 28 lat, chodzę zgarbiona i już się nie uśmiecham. Po Jestem zerem, nie radzę sobie z życiem. Wszyscy są ode mnie mądrzejsi, ja się na wszystkim potykam. Nic mi nie wychodzi. Nie mam pracy, męża ani dzieci, niczego nie potrafię. Mam 32 lata i Witam, w życiu każdego z nas są różne trudne sytuacje i faktycznie będąc w nich trudno sobie wyobrazić, że możemy czuć się inaczej, lepiej. Jeśli pojawiły się u Pani myśli rezygnacyjne czy myśli samobójcze proszę niezwłocznie udać się do lekarza psychiatry. Hezjq. Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć Witam. Zaczne od tego ze w środ znajomych wogole nic nie mowie, nie moge wymyslec tematu tylko ich słucham, jestem strasznie spiety mam dosłownie pustke w głowie, nie wiem co sie ze mna dzieje. W tym momencie nie lubie do nich jedzic, z sasiadami nie lubie rozmawiac, unikam tematow, rozmowy, czuje jakbym mial zmeczona psychike. jakby mnie ludzie dziwnie odbierali jakbym był jakims idiotą, debilem, krzywo na mnie patrza. nie lubie siadac przy stole rodzinnym nie wiem jak mam sie zachowac, czuje obecnosc na mnie skupiona i tak jest wszedzie. mam tego dosyc, nie radze sobie, zawsze ide tylko sam i mysle o rozych rzeczach nawet do kumpli nie chce isc bo wiem ze bedzie zamul,bd na mnie patrzeli jak na jakiegos elfa, a jak pojde to po 30min jade do domu. Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć dodam ze jak jestem posrod towarzystwa to moja atmosfera jest mocno napieta, nagle jest cisza, patrza sie na mnie, nie mam pojecia jak sie zachowac, jestem coraz mocniej napiety trzymam w sobie tyle nerwow i tego wszystkiego, jakis głupi zart wobec mnie i odrazu biore to na powaznie,WYBucham, a nie na zarty. Problem z pamiecia sa rownież piatek na 17 mam wizyte u hipnoterapeuty mam nadzieje ze mi pomoze. 2 lata bralem leki anty depresyjne, Alventa 75mg x2, mialem nerwice lękową, zostaly tylko bole w kaltce piersiowej i kolotanie serca. Bóle w kaltce piersiowej sa raz na tydzien, a serducho kołota codziennie. Chce sie cieszyc zyciem, a nie byc takim odlutkiem, dajcie mi dawke szczescia :) pozdrawiamPatryk Usnarski edytował(a) ten post dnia o godzinie 22:32 Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć Patryk Usnarski: Witam. Zaczne od tego ze w środ znajomych wogole nic nie mowie, nie moge wymyslec tematu tylko ich słucham, jestem strasznie spiety mam dosłownie pustke w głowie, nie wiem co sie ze mna dzieje. W tym momencie nie lubie do nich jedzic, z sasiadami nie lubie rozmawiac, unikam tematow, rozmowy, czuje jakbym mial zmeczona psychike. jakby mnie ludzie dziwnie odbierali jakbym był jakims idiotą, debilem, krzywo na mnie patrza. nie lubie siadac przy stole rodzinnym nie wiem jak mam sie zachowac, czuje obecnosc na mnie skupiona i tak jest wszedzie. mam tego dosyc, nie radze sobie, zawsze ide tylko sam i mysle o rozych rzeczach nawet do kumpli nie chce isc bo wiem ze bedzie zamul,bd na mnie patrzeli jak na jakiegos elfa, a jak pojde to po 30min jade do domu. Dobrze, że zrobiłeś pierwszy krok - napisałeś na forum. Z drugiej strony dziwne, bo nie masz problemów z pisaniem. A może jest jakaś głębsza przyczyna? Zawiodłeś się kiedyś na ludziach? Zaufałeś komuś, a on to wykorzystał? I druga hipoteza jest taka: ludzie muszą być "dobrani". Trochę jak ubranie. Uwierz mi, nie mam problemów z nawiązaniem rozmowy, nawiązywaniem kontaktów. Ale z niektórymi sama nie mam o czym gadać. Może jeszcze po prostu nie trafiłeś na "swoich?". Nie masz tematu? Obejrzyj jakiś film, poczytaj dowcipy. Tylko słuchasz? To dopytaj znajomego, gdy będzie o czymś opowiadał? A jeśli Twoi znajomi trajkoczą tylko o sobie i żaden nawet nie pyta, co u Ciebie, nie zagaja rozmowy - może warto zmienić krąg przyjaciół... Ja osoby pt. "Tylko o sobie" eliminuję bez żadnych sentymentów. Głowa do góry! Na świecie jest ponoć prawie 8 miliardów ludzi! POWODZENIA! Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć zaufalem i to wyklorzystal, przyjaciele i ojciec zawiodłem sie wielokrotnie. jak mam zmienic jezeli nikt mnie w tej osobowości nie akceptujePatryk Usnarski edytował(a) ten post dnia o godzinie 07:23 Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć cos mnie dusi jest ze mna problem, dobrze ze mam w piatek hipnoterapeute Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć Otoczeniu trudno jest "odpowiednio" zachować się w relacji z kimś, kto ma np depresję, czy inne tego problemy z sobą. Ludzie po prostu nie wiedzą jak reagować. Dla rodziców zwłaszcza, taka sytuacja jest trudna. Ich zadaniem jest przygotowanie dziecka do możliwie jak najlepszego funkcjonowania w społeczeństwie, bycia samodzielnym. A tu nagle okazuje się, że młody człowiek nie radzi sobie z samym sobą, nie wiadomo czy to się zmieni, jak będzie dalej. Rodzice po prostu boją się o przyszłość swojego dziecka, które znalazło się w takiej sytuacji. Nie wiedzą jak reagować, więc próbują robić coś co ich zdaniem będzie skuteczne. Nie rozumieją co się z Tobą dzieje. Podobnie może być ze znajomymi, chociaż pewnie w mniejszym stopniu. Może spojrzenie na to w ten sposób, że brak akceptacji ze strony innych nie dotyczy Ciebie. Tylko inni, podobnie zresztą jak Ty sam, nie wiedzą jak poradzić sobie, jak reagować na problem, który Cie męczy. Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć Rozumiem Panią, dziekuje za odpowiedz :) Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć za miesiac mam egzaminy spawalnicze,mam kartke z pytaniami jak szukam odpowiedzi wogole nie moge sie skoncentrowa, odechciewa mi sie szukac odpowiedzi dziwnie sie czuje to jest straszne. prosze doradzccie mi cos co mi jest Wanda B. nauczycielka języka angielskiego Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć Patryk, nikt przez internet nie powie Ci, co Ci jest... Bierzesz leki, ale nie dają poprawy? Powinieneś znowu udać się do psychiatry i opowiedzieć o swoich dolegliwościach. Możesz tez poprosić o skierowanie do psychologa. Psycholog będzie miał więcej od psychiatry czasu na rozmowę o Twoich problemach. Co do egzaminu, wiesz, mam ten sam problem z brakiem koncentracji. Jedynym rozwiązaniem jest rozpisanie tych pytań na dni jakie pozostały do egzaminu i uczenie się wg tego planu każdego dnia. Chęć i koncentracja powinny powrócić, jak wdrożysz się do nauki. Zacznij jak najprędzej :) Tomek C. Tomek C. Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć dzieki, w miare pomogło Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć Patryk Usnarski: Witam. Zaczne od tego ze w środ znajomych wogole nic nie mowie, nie moge wymyslec tematu tylko ich słucham, jestem strasznie spiety mam dosłownie pustke w głowie, nie wiem co sie ze mna dzieje. W tym momencie nie lubie do nich jedzic, z sasiadami nie lubie rozmawiac, unikam tematow, rozmowy, czuje jakbym mial zmeczona psychike. jakby mnie ludzie dziwnie odbierali jakbym był jakims idiotą, debilem, krzywo na mnie patrza. nie lubie siadac przy stole rodzinnym nie wiem jak mam sie zachowac, czuje obecnosc na mnie skupiona i tak jest wszedzie. mam tego dosyc, nie radze sobie, zawsze ide tylko sam i mysle o rozych rzeczach nawet do kumpli nie chce isc bo wiem ze bedzie zamul,bd na mnie patrzeli jak na jakiegos elfa, a jak pojde to po 30min jade do domu. Pytania: - zawsze tak było, czy ostatnio coś się zmieniło? - czy są osoby, z którymi możesz swobodnie pogadać? - Unikanie powoduje, że problem jest rozwiązany czy z czasem się pogłębia? - Piszesz, że masz zmęczoną psychikę, co to znaczy? za dużo myślisz? - po czym poznajesz, że inni źle cię odbierają? Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć Patryk Usnarski: dodam ze jak jestem posrod towarzystwa to moja atmosfera jest mocno napieta, nagle jest cisza, patrza sie na mnie, nie mam pojecia jak sie zachowac, jestem coraz mocniej napiety trzymam w sobie tyle nerwow i tego wszystkiego, jakis głupi zart wobec mnie i odrazu biore to na powaznie,WYBucham, a nie na zarty. Problem z pamiecia sa rownież piatek na 17 mam wizyte u hipnoterapeuty mam nadzieje ze mi sprawia, że atmosfera staje się napięta? O czym myślisz? Boisz się krytyki ze strony innych?2 lata bralem leki anty depresyjne, Alventa 75mg x2, mialem nerwice lękową, zostaly tylko bole w kaltce piersiowej i kolotanie serca. Bóle w kaltce piersiowej sa raz na tydzien, a serducho kołota codziennie. Chce sie cieszyc zyciem, a nie byc takim odlutkiem, dajcie mi dawke szczescia :) pozdrawiamJak objawiała się twoja "depresja" i jak z niej wyszedłeś? CZy nadal masz te napady paniki? Myślę, że szczęście jesteś w stanie stworzyć sobie sam. Artur Król Profil nieaktywny, proszę o kontakt mailowy. Psycholog, t... Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć Patryk Usnarski: Zaczne od tego ze w środ znajomych wogole nic nie mowie, nie moge wymyslec tematu tylko ich słucham, jestem strasznie spiety mam dosłownie pustke w głowie, nie wiem co sie ze mna dzieje. 1) Wymyśl kilkanaście przykładowych, łatwych do podchwycenia tematów w domu, nie będziesz musiał wymyślać na bieżąco. 2) W moim doświadczeniu bardzo często ludzie, którzy mają kłopoty z małomównością nie mają tak naprawdę zbyt przemyślanych tematów, których dotyczy rozmowa, chcą coś powiedzieć, bo czują, ze czas na to by zabrali głos, a nie dlatego, że mają coś do powiedzenia. Jeśli odnajdujesz w tym siebie - poświęć nieco czasu na przemyślenie różnych kwestii, których zwykle dotyczą rozmowy. 3) Co jest Twoim celem w trakcie rozmowy? Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć Agata Rakfalska-Vallicelli: Co sprawia, że atmosfera staje się napięta? O czym myślisz? Boisz się krytyki ze strony innych? Jak objawiała się twoja "depresja" i jak z niej wyszedłeś? CZy nadal masz te napady paniki? Myślę, że szczęście jesteś w stanie stworzyć sobie sam. 1. raczej ja mam takie przeczucie,ja jestem bardzo mocno napiety, wtedy nie wiem co robic jak sie zachowac, czuje jakby inne osoby byly przeze mnie napiete klimat dziwny wprowadzam 2. mysle o tym ze jestem dziwny, głupi, nikt niechce ze mna rozmawiac, uciekam od ludzi nie chce mi sie z nimi rozmawiac, lub chwile pogadamy i mi sie juz odechciewa rozmawiac, trudno mi jest sie skupic 3. tak boje sie krytyki i to bardzo 4. miałem napadi paniki, zawroty głowy, mysli samobojcze, brałem 2 lata leki w chwili obecnej nie biore juz 3 miesiące, psychoterapi nie miałem 5. Napadów paniki nie mam 6. Bez pomocy sam szczescia nie stworze. Nic mi sie nie chcePatryk Usnarski edytował(a) ten post dnia o godzinie 21:17 Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć Agata Rakfalska-Vallicelli: Patryk Usnarski: Witam. Zaczne od tego ze w środ znajomych wogole nic nie mowie, nie moge wymyslec tematu tylko ich słucham, jestem strasznie spiety mam dosłownie pustke w głowie, nie wiem co sie ze mna dzieje. W tym momencie nie lubie do nich jedzic, z sasiadami nie lubie rozmawiac, unikam tematow, rozmowy, czuje jakbym mial zmeczona psychike. jakby mnie ludzie dziwnie odbierali jakbym był jakims idiotą, debilem, krzywo na mnie patrza. nie lubie siadac przy stole rodzinnym nie wiem jak mam sie zachowac, czuje obecnosc na mnie skupiona i tak jest wszedzie. mam tego dosyc, nie radze sobie, zawsze ide tylko sam i mysle o rozych rzeczach nawet do kumpli nie chce isc bo wiem ze bedzie zamul,bd na mnie patrzeli jak na jakiegos elfa, a jak pojde to po 30min jade do domu. Pytania: - zawsze tak było, czy ostatnio coś się zmieniło? - czy są osoby, z którymi możesz swobodnie pogadać? - Unikanie powoduje, że problem jest rozwiązany czy z czasem się pogłębia? - Piszesz, że masz zmęczoną psychikę, co to znaczy? za dużo myślisz? - po czym poznajesz, że inni źle cię odbierajja 1. od technikum unikalem wiekszych grup towarzystwa, najgorzej to nie wiem jak mam sie zachowac, nieraz nie wiem kiedy zartuja, wystarczy ze powie cos na moj temat zazartuje ja to odrazu biore na powaznie do siebie i mam setki mysli na sekunde co on o mnie mysli 2. nie mam takich osob, mysla ze zmyslam 3. nie jest rozwiazany prolem, meczy mnie to 4. tak bardzo duzo mysle, czuje sie zmeczony psychicznie nic mi sie niechce ,czuje jakbym sie meczyl, zawsze jestem cicho byle gdzie nie pojde niechce mi sie rozmawiac 5. czuje to, czuje ze mysla ze jestem dziwolagiem, dostrzegam ich inne zachowanie Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć Pytania: - zawsze tak było, czy ostatnio coś się zmieniło? - czy są osoby, z którymi możesz swobodnie pogadać? - Unikanie powoduje, że problem jest rozwiązany czy z czasem się pogłębia? - Piszesz, że masz zmęczoną psychikę, co to znaczy? za dużo myślisz? - po czym poznajesz, że inni źle cię odbierajja 1. od technikum unikalem wiekszych grup towarzystwa, najgorzej to nie wiem jak mam sie zachowac, nieraz nie wiem kiedy zartuja, wystarczy ze powie cos na moj temat zazartuje ja to odrazu biore na powaznie do siebie i mam setki mysli na sekunde co on o mnie mysli 2. nie mam takich osob, mysla ze zmyslamA próbowałeś o tym komuś powiedziesz czy od razu zrezygnowałeś?3. nie jest rozwiazany prolem, meczy mnie to Jeśli prześledzisz swoje odpowiedzi, to dostrzeżesz, że już od technikum unikałeś relacji społecznych. Unikanie sytuacji w twoim przypadku powoduje tylko pogłębienie twojego problemu. Bo jeśli unikasz, "nie uczysz się innych", ich zachowań, zasad savoir vivre, przebywania wśród innych. Nie wiesz, kiedy żartują bo wiele czasu z nimi nie spędzasz. Nie znasz ich. Tak jak oni nie znają tak bardzo duzo mysle, czuje sie zmeczony psychicznie nic mi sie niechce ,czuje jakbym sie meczyl, zawsze jestem cicho byle gdzie nie pojde niechce mi sie rozmawiacGonitwa myśli. Na jaki temat? Zawsze czy tylko w towarzystwie? Jak gdzieś wyjdę, to nie chce mi sie rozmawiać! NAPRAWDĘ? A czy to nie tak, że nie rozmawiasz, bo wiesz, że i tak poniesiesz klęskę, więc lepiej nie odzywać się, bo i tak inni tego nie zrozumieją. NIE CHCĘ - dlatego, że nie czuje to, czuje ze mysla ze jestem dziwolagiem, dostrzegam ich inne zachowanieCo czujesz? Jakie masz wrażenia płynące z ciała? Piszesz, że dostrzegasz ich inne zachowanie, ale skąd możesz wiedzieć, jak oni się zachowuję, kiedy ich koło ciebie nie ma? Czy ktokolwiek z rodziny, bliskich wie, jaki masz problem, czy nawet im tego nie mówisz, bo wiesz, że Ci nie uwierzą? Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć Agata Rakfalska-Vallicelli: Pytania: - zawsze tak było, czy ostatnio coś się zmieniło? - czy są osoby, z którymi możesz swobodnie pogadać? - Unikanie powoduje, że problem jest rozwiązany czy z czasem się pogłębia? - Piszesz, że masz zmęczoną psychikę, co to znaczy? za dużo myślisz? - po czym poznajesz, że inni źle cię odbierajja 1. od technikum unikalem wiekszych grup towarzystwa, najgorzej to nie wiem jak mam sie zachowac, nieraz nie wiem kiedy zartuja, wystarczy ze powie cos na moj temat zazartuje ja to odrazu biore na powaznie do siebie i mam setki mysli na sekunde co on o mnie mysli 2. nie mam takich osob, mysla ze zmyslamA próbowałeś o tym komuś powiedziesz czy od razu zrezygnowałeś? 3. nie jest rozwiazany prolem, meczy mnie to Jeśli prześledzisz swoje odpowiedzi, to dostrzeżesz, że już od technikum unikałeś relacji społecznych. Unikanie sytuacji w twoim przypadku powoduje tylko pogłębienie twojego problemu. Bo jeśli unikasz, "nie uczysz się innych", ich zachowań, zasad savoir vivre, przebywania wśród innych. Nie wiesz, kiedy żartują bo wiele czasu z nimi nie spędzasz. Nie znasz ich. Tak jak oni nie znają ciebie. 4. tak bardzo duzo mysle, czuje sie zmeczony psychicznie nic mi sie niechce ,czuje jakbym sie meczyl, zawsze jestem cicho byle gdzie nie pojde niechce mi sie rozmawiacGonitwa myśli. Na jaki temat? Zawsze czy tylko w towarzystwie? Jak gdzieś wyjdę, to nie chce mi sie rozmawiać! NAPRAWDĘ? A czy to nie tak, że nie rozmawiasz, bo wiesz, że i tak poniesiesz klęskę, więc lepiej nie odzywać się, bo i tak inni tego nie zrozumieją. NIE CHCĘ - dlatego, że nie potrafię. 5. czuje to, czuje ze mysla ze jestem dziwolagiem, dostrzegam ich inne zachowanieCo czujesz? Jakie masz wrażenia płynące z ciała? Piszesz, że dostrzegasz ich inne zachowanie, ale skąd możesz wiedzieć, jak oni się zachowuję, kiedy ich koło ciebie nie ma? Czy ktokolwiek z rodziny, bliskich wie, jaki masz problem, czy nawet im tego nie mówisz, bo wiesz, że Ci nie uwierzą? rodzicie wiedza, ale nie przejmuja sie tym. Co to moze byc/ Temat: Zamkniety w sobie, nieśmiały, nie chce mi sie żyć Patryk Usnarski: Agata Rakfalska-Vallicelli: Co sprawia, że atmosfera staje się napięta? O czym myślisz? Boisz się krytyki ze strony innych? Jak objawiała się twoja "depresja" i jak z niej wyszedłeś? CZy nadal masz te napady paniki? Myślę, że szczęście jesteś w stanie stworzyć sobie sam. 1. raczej ja mam takie przeczucie,ja jestem bardzo mocno napiety, wtedy nie wiem co robic jak sie zachowac, czuje jakby inne osoby byly przeze mnie napiete klimat dziwny wprowadzamCzyli wszystko wychodzi od Ciebie? Ty powodujesz, że inni się napinają i drętwieją? Co takiego robisz?2. mysle o tym ze jestem dziwny, głupi, nikt niechce ze mna rozmawiac, uciekam od ludzi nie chce mi sie z nimi rozmawiac, lub chwile pogadamy i mi sie juz odechciewa rozmawiac, trudno mi jest sie skupicodechciewa , bo zdajesz sobie sprawę, że Ciebie nieustannie krytykują, że coś im się w tobie nie podoba, tak boje sie krytyki i to bardzoCzy ktoś kiedykolwiek wyraził ją jasno i wyraźnie, czy myślisz, że inni ciebie krytykują za plecami?4. miałem napadi paniki, zawroty głowy, mysli samobojcze, brałem 2 lata leki w chwili obecnej nie biore juz 3 miesiące, psychoterapi nie miałemJak je odstawiłeś? Samodzielnie czy za wskazówkami psychiatry?6. Bez pomocy sam szczescia nie stworze. Nic mi sie nie chceTo zrozumiałe. W twojej sytuacji. Dołączył: 2011-01-18 Miasto: Warszawa Liczba postów: 3050 23 października 2012, 10:58 straciłam radość i spokój wewnętrzny.... wiem ze mam poważne problemy duże chustawki nastroju, jednego dnia myślę że wszystko się ułoży (już nie jak dawniej że mogę wszystko i zwojuje świat) nastepnego kompletny dół , bezsens istnienia, niezrozumienie... wrecz osaczenie.... wiem ze sama sobie nie poradzę ale czy jakakolwiek terapia potrafi przywrócić radośc życia? czy będzie kolejnym powodem do zmartwień... bo przecież pewnie wydałabym na nią sporo kasy... nie wiem za co sie wziąść żeby było dobrze czuje że utknęłam w martwym punkcie , wegetuje i powoli niszczę samą siebie czy któraś z Was przeszła taką terapię antydepresyjna? na czym taka terapia polega leczy sieĽ ją lekami czy siłą perswazji? czy jest ona skuteczna? czy coś mi może pomóc? Dołączył: 2011-01-18 Miasto: Warszawa Liczba postów: 3050 23 października 2012, 11:29 beata277-a ile ma Twoja corka-moze Ty mialas nieleczana depresje poporodowa? nie nie spokojnie to napweno nie to moja córeczka jest już duża i jest całą moja radością, spełnieniem moich marzeń i wogóle.... wszystkich oczekiwań MeMyselfAnd... 23 października 2012, 11:34 beata277 napisał(a):MeMyselfAnd... napisał(a):beata277-a ile ma Twoja corka-moze Ty mialas nieleczana depresje poporodowa? nie nie spokojnie to napweno nie to moja córeczka jest już duża i jest całą moja radością, spełnieniem moich marzeń i wogóle.... wszystkich oczekiwańDziecko moze byc dlugo wyczekiwane i byc spelnieniem marzen a i tak mozna jesli mowisz,ze juz jest duza...Musisz isc do sie lecze od 13 roku zycia czyli od 11 lat i funkcjonuje normalne Dołączył: 2012-08-28 Miasto: Kraków Liczba postów: 500 23 października 2012, 11:37 Jesienna deprecha? Ja przechodzę to zawsze na jesień i wiosnę, po paru tygodniach (czasem miesiącach) stabilizuje się i znajduję siłę do życia. Złe samopoczucie, często bóle głowy, załamanie, chęć tylko do spania, myśl "wszystko się sypie i nie dam rady". Dołączył: 2012-04-23 Miasto: Honolul Liczba postów: 1000 23 października 2012, 11:39 tak na przeszlam, ale u psychiatry i na NFZ nie prywatnie, wiec za ktorzy boja sie slowa psychiatra, ale robi to samo co psycholog tylko dodatkowo ma mozliwosc wypisania recept czego nie zrobi psycholog. Dlatego poszlam do leki antydepresyjne, zreszta sama o nie prosilam, bo nie moglam sama ze soba wytrzymac, dostawalam telepawek, duzych hustawek nastroju itd itpWizyty mialam w zaleznosci od mojej mozliwosci co tydzien, dwa jak mialam ze warto sprobowac, choc niestety wiem ze u nas jest wielu psychologow i psychiatrow totalnie do d.....Bo spotkalam sie z wieloma i czesto na jednym spotkanie sie skonczylo, ale probowac i szukac tego ktory spasuje naprawde warto!! Dołączył: 2012-04-23 Miasto: Honolul Liczba postów: 1000 23 października 2012, 11:43 Agaszek napisał(a):beata277 napisał(a):..... na hobby nie mam pieniedzy ani pozwolenia, bo przeciez matce nie wypada mieć własnych zainteresowań, chodzić nigdzie bez męża zresztą przecież jak wielką nieodpowiedzialnością bym sie wykazała gdybym jakieś pieniądze przeznaczała na swoje widzi misię* To było ironicznie czy na prawdę w to wierzysz ? Najpierw jesteś sobą-kobietą, dopiero potem żona i matką ... Kto podejrzewa depresję - Ty czy może Twój mąż ? az mi po oczach dalo!! Ty tak na powaznie? Czy jaja sobie robisz? Przede wszystkim masz sie zajac soba, szczesliwa mama to szczesliwe dziecko. Matka ma miec wlasne zainteresowania bo wtedy uszczesliwia siebie a zarazem dziecko. Matce jak najbardziej wypada wyjsc bez meza, bo malzenstwo to nie jest niewolnictwo i moim zdaniem jest to tak jak tlumacza dzieciom zbiory matematyczne za malego, ja mam swoj, Ty masz swoj a troszke mamy wspolne! I Matka przede wszystkim jest KOBIETA!!! iii CZLOWIEKIEM!!!I przeznaczajac jakies sumy na swoje widzimisie okazalabys sie nie odpowiedzialna gdyby robila to bez namyslu ze juz nic by nie zostawalo. A jesli sa to drobne kwoty na ktore Cie stac to wykazujesz sie nie odpowiedzialnoscia skazujac swoje dzieci na przebywanie w towarzystwie mamy w depresji, pamietaj ze dzieciaczki dobrze czuja nasze uczucia. Edytowany przez DreamsComeTruee 23 października 2012, 11:45 Loca90 23 października 2012, 11:47 pomyśl o tej terapii Dołączył: 2011-01-18 Miasto: Warszawa Liczba postów: 3050 23 października 2012, 11:52 Agaszek napisał(a):beata277 napisał(a):..... na hobby nie mam pieniedzy ani pozwolenia, bo przeciez matce nie wypada mieć własnych zainteresowań, chodzić nigdzie bez męża zresztą przecież jak wielką nieodpowiedzialnością bym sie wykazała gdybym jakieś pieniądze przeznaczała na swoje widzi misię* To było ironicznie czy na prawdę w to wierzysz ? Najpierw jesteś sobą-kobietą, dopiero potem żona i matką ... Kto podejrzewa depresję - Ty czy może Twój mąż ? z mojego punktu widzenia faktycznie trochę ironiczne bo ja uważam że zasługuję na czas dla siebie ale mówię to z punktu widzenia mojego otoczenia, wiem że powinnam od zawsze walczyc o czas dla siebie ale kiedyś bylam tak żaslepiona miłością że uważałam że nic mi nie jest potrzebne absolutnie nic! pozwoliłam sobie sama na to i teraz wszyscy oczekują że skoro tak wybrałam to tą drogą muszę podąrzać i jakiekolwiek zmiany sa odbierane jako atak na rodzinę ? na męża? bo niby dlaczego teraz zaczyna mnie nosić? skoro nigdy niczego nie potrzebowałam? coś mi chyba odwala prawda? penie znudziło mi sie życie przykladnej żony? ja wiem że mam depresję bo widzę jak bardzo zmieniły sie moje nastroje i zachowanie w ostatnim czasie, jak łatwo jest mnie wyprowadzić z równowagi.... choć zawsze byłam bardzo optymistyczna nastawiona do życia i do wszystkich uważałam że każdy może zrobić ze swiom zyciem co tylko zechce i o wszystko zawalczyc a teraz denerwuje mnie każda błahostka.... wściekam sie i klnę ze brama mi ise nie otwiera jak sie śpieszę do pracy (oczywiście to mi sie udzieliło bo mój mąz ma taki chrakter) Dołączył: 2012-04-23 Miasto: Honolul Liczba postów: 1000 23 października 2012, 11:56 To trzeba na spokojnie wytlumaczyc, ze to nie jest tak ze Ci sie nagle odwiduje, ale corcia byla mala to chcialas dac jej wszystko co moglas najlepiej i wtedy odczuwalas potrzebe bycia wiecznie blisko, ale ma juz swoje latka, ze przeciez kazdy ma prawo do jakiejs tam zabawy, hobby, moze daloby sie z mezem na spokojnie porozmawiac? Powiedziec mu co sie z Toba dzieje? Dołączył: 2011-01-18 Miasto: Warszawa Liczba postów: 3050 23 października 2012, 11:58 MeMyselfAnd... napisał(a):beata277 napisał(a):MeMyselfAnd... napisał(a):beata277-a ile ma Twoja corka-moze Ty mialas nieleczana depresje poporodowa? nie nie spokojnie to napweno nie to moja córeczka jest już duża i jest całą moja radością, spełnieniem moich marzeń i wogóle.... wszystkich oczekiwańDziecko moze byc dlugo wyczekiwane i byc spelnieniem marzen a i tak mozna jesli mowisz,ze juz jest duza...Musisz isc do sie lecze od 13 roku zycia czyli od 11 lat i funkcjonuje normalne wiesz ja na pozór tez funkcjonuje normalnie... nikt z moich znajomych nawet by nie pomyślał jakie mam problemy, wszyscy uważają mnie za usmiechnieta zadwolona kobietę 03:01 zanonimizowany8695344 Generał Nie chce mi się żyćNie znajduję żadnej motywacji do życia. Każdy dzień wydaje się żałosny i bez sensu. Czuje się jak w klatce, świat a konkretnie "państwo" narzuca mi co i kiedy mam robić. Każdy człowiek którego spotykam jest dla mnie podstępną żmiją, albo w innym przypadku frajerem. Zostałem wyru**any przez życie i nie widzę nic co mogłoby sprawić żeby życie było czymś innym niż żenującą szarością. Nie z takimi ludźmi jacy są teraz na tej frajerskiej planecie. Ktoś powie mi dlaczego warto żyć ? ps: Soulcatcher jakby co to nie wysyłaj żadnej policji do mnie bo nie próbuje popełnić samobójstwa. 03:03😈 sam sobie odpowiedziales :) nie warto tu zyc, smialo mozesz sie usunac z tej frajerskiej planety na inna niezamieszkala 03:06 skoro tak to postrzegasz ,to sam należysz do grona frajerów ;) frajerMobii lubie to,tylko uwazaj bo smutni panowie przyjada do ciebie ;d 03:16😍 znaczy sie wolnosci slowa nie ma? chcial rade to ma :) malo planet we wszechswiecie zostalo?? i to w wiekszosci niezasiedlone 03:23👍 Mobii nie wypaczaj pojęcia wolności słowa. „kto namową lub przez udzielenie pomocy doprowadza człowieka do targnięcia się na własne życie, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”. art. 151 Kodeksu karnegofresz lama - nie przejmuj się. Ostatnio malutko słońca, zima, aura nie sprzyja. Bardzo dużo osób chodzi zdołowanych z poczuciem bezsilności i ogarniającej beznadziei. Najważniejsze to znaleźć w sobie siłę żeby to przezwyciężyć i znaleźć sobie jakiś cel do którego się dąży. Znajdź sobie pasję, coś co pozwoli Ci cieszyć się życiem. Częściej spotykaj się ze znajomymi. Chyba, że to właśnie z nimi problem. Dobrze jest mieć znajomych spoza jednej grupy, a w dzisiejszych czasach poznać kogoś nowego to nie problem. Znalezienie pasji sprzyja też poznawaniu ludzi zakręconych na podobnym punkcie. Jeżeli nie jesteś osobą, która chętnie opowiada o swoich problemach innym, zwłaszcza bliskim skorzystaj z możliwości technologicznych i pogadaj z kimś na chacie. Łatwiej się otworzyć anonimowo do obcych osób. Więcej czasu spędzaj na świeżym powietrzy. Jest zimno, ale dotlenienie się i orzeźwienie sporo pomaga. Zacznij uprawiać jakiś sport. Chociażby bieganie, naprawdę poczujesz się lepiej. Zobaczysz, przyjdzie taki dzień kiedy obudzisz się i stwierdzisz, że życie jest piękne :) Głowa do góry i nie przejmuj się frajerstwem :) 03:24 Masz może kolejnego Bioshocka? 03:54😊 fresz lama - to nie tak:nikt z nas nie zna tak naprawde sensu zycia. Praktycznie kazdy czlowiek w pewnych jego chwilach zadaje sobie to pytanie - po co w ogole zyc? Nie ma prostej odpowiedzi i kazdy udzieli Ci takiej, jaka jest wynikiem jego doswiadczenia. Jeden zyje, aby cos osiagnac - jakies wymierne lub niewymierne korzysci - na przyklad, aby zdobyc gorskie szczyty, odlozyc pieniadze i poprawic byt materialny swoich potomkow, aby zasluzyc na zycie wieczne wedlug ktorejs z religii, inny aby dobrze sie bawic i uzyc zycia. Jest wiele postaw. Kazdy jednak ma w swoim wzloty i upadki. Nie znam czlowieka, ktory nie przechodzilby chwil zwatpienia i radosci mniejszych, lub wiekszych sukcesow. Caly problem polega na tym, ze czesto nie mamy zadnych okreslonych celow i wtedy w zyciu jest najtrudniej. Wydaje sie, ze wlasciwie nic juz nas dobrego nie spotka, nic i nikt na nas nie czeka, nie ma komu zaufac i to wszystko jest bez sensu. Dlatego po pierwsze miej swiadomosc, ze nie jestes sam w swoich rozterkach - kazdy czlowiek miewa taki stan czesciej lub rzadziej, po drugie, ze dopoki zyjesz mozesz osiagnac wszystko o czym slyszysz - dorobic sie majatku, kupic osiolka i obejsc swiat lub po prostu przezyc ten swoj czas najlepiej jak potrafisz. Nawet jesli obieramy drogi ku samozagladzie - pijac, biorac narkotyki, wiazac sie z nieodpowiednimi ludzmi wszystko jest lepsze niz po prostu sie poddac. Dlatego, ze nikt nie wie co czuje czlowiek, ktory umiera. Mozna zalozyc, ze ostatnia mysla jest zal za tym co wlasnie traci - mozliwoscia wyboru i utrata tej krotkiej chwili, ktora zostala mu dana jak kazdemu. Krol, milioner i pucybut nie przynosi niczego na ten swiat i nic z niego nie zabierze. Trzeba wiec cieszyc sie kazda drobna radoscia, walczyc z klopotami i wygladac tego co za nastepnym rogiem. Poddac sie to stracic naprawde wszystko. Ludzie, ktorym w oczy zaglada prawdziwa smierc trzymaja sie nitki zycia czesto tak kurczowo, ze potrafia wybrnac z najgorszych opresji. Mysle tez, ze do konca wierza, ze to jeszcze nie jest koniec, ze jesli sie uda zrobia wszystko to, czego zawsze pragneli, a nie znalezli motywacji. Rozejrzyj sie - moze gdzies tam jest cos co sprawi, ze sie usmiechniesz. Jest taka postac w ksiazkach o Swiecie Dysku Terryego Pratchetta jak Smierc, o dziwo jest mezczyzna, choc szkieletem. Jego kosa jest tak ostra, ze rani sie o nia nawet swiatlo, jego glos tubalny jak najwiekszy dzwon, jego praca przynosi z reguly efekty ostateczne. Smierc powiedzial kiedys: - Chciałem powiedzieć - wyjaśnił z goryczą Ipslore - że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto zastanowił się przez stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE. Poszukaj czegos co jest mile. Czegos, kogos... cokolwiek znajdziesz poprawi Ci humor. 07:54 Fresz lama : w mlodym wieku wszystko odbiera sie ostro , wszystko jest nowe i Twoj organizm nie potrafi sobie z wieloma sprawami radzic. Ale to minie .Za miesiac najdalej nie bedziesz o tym zycia nie zna nikt .BTW jakbys chcial sie wieszac to prosze nie rob tego na siatce ogrodzeniowej , bo niedaleko mojej chalupy maloat ktorego dziewczyna poszla z drugim sie lizac powiesil sie .To bylo takie zabawne umieral dlygo ,caly trawnik kolo siatki byl zryty butami , ciekawe swoja droga czy po 5 minutach dalej chcial umierac .A siateczka go pyk do gory , a on pyk na dol chwila uilgi trwajaca ulamek sekundy i siateczka pyk do to trwalo .Zanim mowili ze kilka godzin ale co oni sie znaja .MIal 16 lat. 08:12 Popatrz na rodziców, dlaczego oni chcą żyć, potem popatrz w lustro i znajdziesz na to odpowiedź. Teraz ty się zastanów, co oni ci winni, że chcesz ich sensu życia pozbawić schodząc z tego padołu łez. Świat to nie bajka, trzeba zagryźć zęby i trwać, w młodym wieku każdy przeżywa takie rozterki. Jesteś, za przeproszeniem, gówniarz, ile masz świadomego życia za sobą? Tyle co nic, a samodzielnego życia jeszcze nie znasz. Kiedy burza hormonów ci minie spojrzysz na świat z zupełnie innej perspektywy niż do tej pory. I pomimo, że świat nie jest miejscem, które samo o ciebie zadba, to kiedy ty sam o siebie zadbasz, może się okazać, że jest pięknie i jak najbardziej warto żyć. 08:29 Lama - dobrze że disclaimer dodałeś na końcu, bo w takich sytuacjach faktycznie się policje zlokalizowanie nie zajmuje dużo czasu (chyba że kto pisze z mobilnego internetu).Jednocześnie dość dobrze okresliłeś problem - nie jest nim zamożność, sukces itp. ale ludzie którzy nas otaczają (i to co w naszej głowie siedzi). Na szczęście zarówno ludzi jak i własne emocje da się pozorom to drugie dużo łatwiej. Bo zmieniając jedynie jednych ludzie na drugich bez zmiany siebie dalej będziesz widział k**** i frajerów. 09:08 Biorąc pod uwagę Twoje dotychczasowe wypowiedzi tu i tam zakładam, że nie piszesz poważnie tylko prowokujesz do wypowiedzi. Jedną z odpowiedzi na swoje pytanie znajdziesz w filmie "Rejs" - udziela jej KaOwiec (Tym) omawiając sens piosenki kolegi śpiewaka. 10:44👍 ... lub żona inż. Mamonia:- Cudownie jest... Susza wyrządziła wielkie spustoszenia... Maliny się kończą...-Poza tym są piękne widoki, koń, krowa...no i ta droga na że [1] życie jest piękne, chociaż moczopędne. 11:17 Jak to się mówi: jeśli nie masz po co żyć to żyj na złość innym. 12:10 Stary, zazdroszczę ci. Moment gotowości poświecenia tych wszystkich nieistotnych drobiazgów stanowiących jakoby sens życia, kredytu, samochodu, kawałka betonu, jakichś zer na koncie, niepotrzebnych gadżetów. Duszących praw narzucanych przez idiotów, którzy wiecznie i z każdej strony chcą ci zarzucić kajdany i zaprogramować każdą chwilę twego życia. Irytujących konwenansów i niepraktycznych norm. Nieznośnych ludzi z którymi musimy się męczyć przez większość życia z racji jakichś umownych więzi. Dotarcie do tego momentu samoświadomości jest jak oczyszczenie, jak chrzest, i nie chodzi tu o pozbawienie życia, chodzi gotowość do życia NA NOWO. Sam nigdy nie dojdę do tego momentu i większość ludzi wolontariuszem w Afryce, barmanem na Bahamach, kierowcą Tira w Kanadzie, czy kim byś chciał. Że niemożliwe? Do wielu fascynujących dróg życiowych nie potrzeba testów z NASA. Ale z życia nie rezygnuj nigdy, bo potem nie ma już nic, a nic jest o wiele bardziej nieznośne niż te wszystkie irytujące pierdoły krepujące ludzi od wolności. 12:29👍 odpowiedzqLa211 Temet nosce 12:41 Jeśli to trwa od dawna, to może chorujesz na do psychiatry (pomiń psychologa), niech cię zbada i ewentualnie przepisze antydepresanty. Lepiej tego nie ignorować, bo to jednak dość popularna choroba i może przejść w jakieś inne przewlekłe bym poszedł, gdybym u siebie zauważył takie że w Europie to temat tabu, ale moim zdaniem nie ma co się wstydzić. Może nawet i nie dostaniesz żadnych leków, ale pójść zawsze warto, nie ma co się męczyć :). 12:45 [17] - Idź do psychiatry (pomiń psychologa)Coś Ci się chyba pomyliły procedury i to, który lekarz jest od czego. Do psychiatry idzie się po to, aby zbadać sprawę, dostać leki lub skierowanie do psychologa (do niego /chyba, że prywatnie/ bez skierowania nie pójdziesz). Żeby nie było niedomówień - pogrubione słowo oznacza, że pacjent może dostać leki, skierowanie do psychologa lub leki i skierowanie do psychologa... no chyba, że zostanie odesłany do domu, bo się okaże, że nic mu nie jest. 13:31 Nie rozumiem takich ludzi, mają co jeść , rozrywkę mają a narzekają. Ja potrafię cieszyć się życiem choć nie mam ani wykształcenia ani pracy, siedzę w domu całe dnie a moi znajomi to skończeni idioci. I co? mam tłuc łbem o ścianę? dla mnie sens życia to kolejna gra , film, plyta , skoki narciarskie liga mistrzów, obiad, czyli drobne i najlepsze przyjemności. 14:00 Tomuslaw -> Zgadza się, dlatego napisałem, że może ewentualnie przepisać tabletki, nie jest powiedziane, że je dostanie. Może po prostu dostanie skierowanie do psychologa, a może to zwykła zimowa chandra i mu przejdzie tylko, że nie ma co tego bagatelizować, bo mojego najlepszego przyjaciela dosłownie siłą zaciągnąłem tam za d*. Lekarz przepisał mu zarówno recepty, jak i skierowanie do poradni psychologicznej. Pomogło mu i to bardzo, bo też początkowo lekko przymulał, przysmucał, nic mu się nie chciało, nie mógł skończyć pisania pracy dyplomowej, wszystko go przytłaczało i nie miał ochoty do niczego... i tak z pół roku to trwało, aż wreszcie uznaliśmy, że coś jest naprawdę nie tak. Leczenie trwa raczej nie od dawna, ale już widać ogromną poprawę. 14:11 Mi też się nie chce, ale co zrobić...Najlepsze lata to jednak szkoła była. Podstawówka, gimnazjum, a nawet i średnia. Teraz to już życie daje po dupie, a człowiek się musi i tak naharować... mam wrażenie że tych przykrych chwil jest 2 razy więcej niż tych przyjemnych. 15:07 Minas Morgul - Koleś ma niesamowite szczęście mając takiego przyjaciela ja kTy. Zazwyczaj wygląda to tak, że ktoś poklepie po ramieniu i powie żeby się nie przejmował nie zauważając problemu albo mając to po prostu w dupie. 15:44😒 W mojej glowie pojawil sie tytul watku kiedy po zaliczonej poprawce wrocilem do domu, dostalem wyniki innego przedmiotu i dowiedzialem sie o kolejnej poprawce... 15:50 Mnie tez wszystko przytłacza, nie daję czasami rady już pozytywnie myśleć, te studyja mnie wykończą. Byle do jakiejś wiosny, albo coś teges.. 17:07😜 odpowiedzMETALO72 SamodzielnyKuc Życie jest piękne!!!Doceńcie je! 17:14 odpowiedzmariaczi143 One with everything Zamiast rozmowy z psychologiem proponuję rozmowę z rówieśnikami z hospicjum. 17:35👍 17:39 mariaczi - taaaa, to go do życia na bank zmotywuje... 18:26 [29] Jak najbardziej, dzieciaki z hospicjum chcą żyć, a nie mogą, i nic na to nie poradzą, a tymczasem jeden z drugim ma gorszy dzień i już mu na sznurek śpieszno. Jak spotka się ze śmiercią w taki sposób, a nie tylko na ekranie komputera czy telewizora, to zmieni wielu, którzy mają o wiele wiele gorzej, a mimo to trzymają się życia jak tonący brzytwy. 18:50 Sensem życia jest nadanie mu sensu ! 19:04 eh, a jeśli tylko raz żyjesz na ziemi (co jest raczej pewne) aczkolwiek niektórzy chcą wierzyć że gdzieś tam na wirtualnych chmurach ktoś lata, gadają węże i rosną jabłka, czy tam za bum dostajesz 80 dziewic ;) - to wersja dla wtajemniczonych co chcą się rozerwać (u nich kobieta to deficytowy "towar") ale aby nie żartować : Twoje życie powinno składać się tylko z przyjemności, bo żyjesz tylko dla nich, inaczej życie nie miałoby sensu samo w sobie, a tak ktoś ci dał te 70-100 lat ograniczonego czasowego czerpania z nich, niektórzy dopiero na łożu śmierci dojdą do tego, że przeżyli życie tracąc czas na głupoty, więc niezależnie co jest dla kogo złotym Graalem to musisz to znaleźć i cieszyć się tylko z przyjemności. Ziemia, nasz świat dają nieograniczone możliwości trzeba czerpać z życia garściami. Tak naprawdę życie jest tak nieprzewidywalne, że tak naprawdę nie wiesz co będzie następnego dnia. Znajdź sobie hobby, najlepiej 5 lub 10, sprawdzaj różnych rzeczy zobaczysz że trafisz na coś dla czego, kogo warto żyć. Ja np. co roku jestem smutny tylko z tego że mam +1 do zgonu, a najgorszym dniem jest dzień moich urodzin który mi o tym przypomina. Pozdrawiam :) 20:26 Każdemu w życiu wiedzie się inaczej, jednym lepiej, drugim bez względu na to jak wygląda Twoje życie nie można się jest tylko jedno ..Jakby tak na to spojrzeć, każdy dzień to walka o być kimś ważnym, mieć dużo pieniędzy, piękną żonę, dzieci ..Lecz nie wiesz co wydarzy się np. za godzinę. Wszystko można stracić w krótkim mówię raczej o czymś nowym .. to się po prostu chwytaj dzień !Co mogę jeszcze dodać .. Jeśli naprawdę nie widzisz sensu życia, to pomyśl o najbliższych, o osobach, które Cię nich warto żyć, bez względu na Pomimo tego co mówiłem .. jak może nie chcieć Ci się żyć ? - . -Taka prosta rada, a na większość osób działa - "Weź się w garść i nie pier***" ! ; ) 20:52😐 odpowiedzzanonimizowany8671436 Centurion Też jestem studentem i też mam sesję. 21:11 odpowiedzDeton175 Know thyself 11:20😉 [19] "Bez wykształcenia i pracy" - to jak Ferdek Kiepski. Jak masz jeszcze swoją "Halinkę" to żyć nie umierać. Ciekawe tylko za co /za czyje/ te gry, obiadki itd. ??!! 14:08 Jak mi kurwa pierdolić,że ci się nie chce, bo jak by ci się naprawdę nie chciało to byś się nie udzielał. Chcesz żeby ludzie się na tobą rozczulali czy co? 00:44 Mam dla Ciebie podpowiedź :) Pozdrawiam ciepło!!! :) 00:51 odpowiedzzanonimizowany62633517 Generał @fresz lama Różaniec do ręki weź!!! 00:53 odpowiedzwert203 Kondotier eh - zobaczcie na datę - tak czy siak już pozamiatane 00:58 odpowiedzPanPi4 Pretorianin fresz lama pisał aktywnie, do maja...To kto zgłasza na policję pana od wpisu nr [2]?